Pewnego słonecznego dnia, kiedy spacerowałem ulicami mojego pięknego miasta, zauważyłem ogłoszenie o naborze do Ochotniczej Straży Pożarnej. Nie czekając ani chwili udałem się pod podany adres na wywieszonej ulotce, aby zdobyć więcej informacji o rekrutacji. Od dziecka chciałem być strażakiem, aby nieść pomoc potrzebującym w klęskach żywiołowych. Gdy dotarłem na miejsce okazało się, że trzeba przejść i zdobyć odpowiednie kwalifikacje. Zapisałem się pomimo tego, że było dużo chętnych osób a tylko pięć wolnych miejsc. Pomyślałem, że może to być ostatnia szansa, aby spełnić swoje marzenie z dzieciństwa. Komendant podał mi kilka kartek z wymaganiami, na których były wytyczne dotyczące etapów rekrutacji.
Od razu postanowiłem się przygotować do pierwszej części eliminacji. Odbyła się tydzień po otrzymaniu dokumentów i była w formie testu. Dzień w dzień uczyłem się odpowiedzi i ćwiczyłem kondycje, gdyż wiedziałem, że sama wiedza teoretyczna nie wystarczy. Gdy nadszedł czas sprawdzenia naszych informacji bardzo się bałem, że mogę go nie zdać.
Wyniki były podawane na następny dzień, więc całą noc myślałem tylko o tym. Nazajutrz wybrałem się do budynku straży i nie mogłem uwierzyć własnym oczom, przeszedłem do kolejnego etapu, którym był test sprawnościowy. Codziennie robiłem zestawy ćwiczeń, aby nie polec na ostatnim odcinku rekrutacji, do zdobycia marzenia. Nastał dzień egzaminu. Komisja sprawdzała nie tylko umiejętności kondycji, ale również pracę w zespole, to było wymagane do bycia w ekipie strażaków i osiągnięcia tego tytułu.
Na samym początku trzeba było przyjąć zgłoszenie o pożarze i zwołać członków drużyny, później rada egzaminacyjna, przyszykowała, nam tor z przeszkodami, na końcu tego zadania trzeba było ugasić palący się wrak samochodu. Ten sprawdzian był bardzo ciężki, ale czego nie robi się by spełnić swoje marzenie i pomagać innym q potrzebie. Wynik rekrutacji miał być podany do tygodnia czasu, ten okres czekania na końcowy rezultat był najgorszy w moim życiu.
Gdy nadszedł oczekiwany dzień, miałem mieszane uczucia, o godzinie dziesiątej miałem wstawić się do budynku Ochotniczej Straży Pożarnej, aby dowiedzieć się jak poszedł mój egzamin.
Ku wielkiemu zaskoczeniu znalazłem się wśród piątki szczęśliwców, którym udało się wstąpić w szeregi O.S.P. Oficjalna uroczystość przyjęcia mnie do drużyny nastąpiło dwa miesiące po całej rekrutacji.
Był to najszczęśliwszy dzień w moim życiu, oby takich dni było w moim życiu było jak najwięcej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz