poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Nowa przygoda z pracą.

          Jeden mój znajomy pracował w dużej sieci komórkowej jako programista, zarabiał nieźle, pracę lubił, ale stwierdził, że spróbuje poszukać coś nowego.Ponieważ przy jego umiejętnościach to praca szuka jego, anie on pracy, jego znajomy z innej korporacji stwierdził, że przydał by się u niego w zespole.
Wszystko pięknie, ale rekrutacja jest organizowana zawsze przez zewnętrzną firmę, takie są procedury na naszym rynku pracy, nieważne że ktoś z wewnątrz za niego ręczy,, ma papiery na swoje umiejętności, nie ma przebacz, ogłoszenie, rekrutacja musi być i wygrywa najlepszy.
Kolega złożył dokumenty i czeka na telefon, po krótkim czasie zadzwonili do niego, żeby umówić się na rozmowę kwalifikacyjną. Po dotarciu na miejsce zobaczył duży, piękny i nowoczesny budynek, obok niego stała fontanna, przed drzwiami stało dwóch ochroniarzy, w środku recepcjonista, na posadzkach marmury, szklana winda, po prostu kolega był w szoku.
Rekrutacje przeprowadzała młoda kobieta, która przegląda jego papiery, świadectwo ukończenia różnych kursów,, certyfikaty, szkolenia. Kobieta zaczęła go wypytywać o różne tematy nie związane z jego zawodem, a na koniec padło też kilka pytań o jego umiejętności zawodowe. Po około pół godziny dziewczyna zakończyła z kolegą rozmowę, papiery złożone, i oznajmiła że o wynikach rekrutacji zostanie poinformowany telefonicznie.
Po okresie tygodnia czasu, do pracy przyjęli na to stanowisko człowieka który nie nadawał się na to stanowisko i znów będą szukali kogoś nowego na to miejsce.
W odpowiedzi powiedziano mojemu koledze, że nie spełnia on wymagań, nie jest kreatywny, nie podchodzi twórczo do powierzonych mu zadań, taka była opinia osoby dokonującej rekrutacji.
Obecnie mój kolega pracuje nadal w tej samej firmie komórkowej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz